Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POMAGAM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą POMAGAM. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 maja 2021

Wydajemy płytę od dzieci dla dzieci

Fundacja Braci Golec, w której pracuję, chce pomóc spełnić marzenia swoich podopiecznych i wydać płytę z góralskimi melodiami. I to będą melodie od dzieci dla dzieci.

Nasi uczniowie chcą wydać płytę! 📀





A Wy razem z nami możecie spełnić marzenie dzieciaków i młodzieży z Beskidu Żywieckiego! Zakończyliśmy już nagrania do nowej płyty, na której znajdą się tradycyjne melodie dziecięce i wyliczanki. 🎻




Teraz zbieramy fundusze na jej wydanie. A tu możecie dołożyć swoją cegiełkę:


Wspierając nasz projekt pomagacie zrealizować wielkie dziecięce marzenie. Możecie mieć w tym swój udział. Dołożyć cegiełkę nie tylko do realizacji tego projektu, ale dopingować dzieciaki w ich muzycznej pasji i zarażaniu nią innych. Bo ta płyta będzie od dzieci dla dzieci.

 


piątek, 23 października 2015

Spontanicznie i z głębi serca na ratunek rowerzyście!



Chciałabym Wam opowiedzieć pewną poruszającą moje serce historię. Nie byłam jednak jej świadkiem, więc pewne szczegóły zapewne mi umknęły. Jednocześnie to, co wydaje mi się najważniejsze pozostało w pamięci. 

A więc: zapamiętałam opis jego oczu, które tak niesamowicie spoglądały na osobę niosącą pomoc. On tylko patrzył, ten wzrok był taki niesamowity. A ja sobie myślę, że to było spojrzenie Miłości, takiej życzliwości prosto z serca, z czułością i wzruszeniem, jakiego doznawał człowiek, mężczyzna, powalony na ziemię po zderzeniu z murem, leżący bezradnie, z rozciętą głową i łagodnie poddający się opiece młodej kobiety. Ona troskliwie opatrzyła jego ranę. Pobiegła do pobliskiej knajpki po czyste ręczniki papierowe. Zdezynfekowała rozbitą głowę, zakleiła plastrem, który zawsze przy sobie nosi, ponieważ, jak to sama o sobie mówi „mnie to zawsze się coś wydarzy, więc plaster zawsze mam w torebce”, a na koniec umyła zakrwawione ręce. 

Zaimponowała wszystkim dookoła: sparaliżowanym lekko koleżankom, zdziwionej obsłudze baru, do którego pobiegła po ręczniki i w końcu personelowi medycznemu, który błyskawicznie przyjechał na miejsce wypadku. Ratownicy byli jej pracą zachwyceni i nic nie poprawiali, co najwyżej podpięli choremu kroplówkę. Ale opatrzenie rany okazało się idealne! I to ta, co mówi o sobie „niezdara”. 

Sama opowiadała, że w ogóle się nie zastanawiała co ma robić. Po prostu wszystko szło odruchowo, z głębi serca, w wielkiej empatii i współczuciu. A i jeszcze pomyślała o rowerze tego mężczyzny. Zaprowadziła go do baru i poprosiła o przechowanie, do czasu aż rowerzysta będzie mógł sam go sobie odebrać. Dziewczyna pomyślała o wszystkim. Kelnerka bardzo się wzruszyła i mówiąc do dziewczyny, że jest kochana zapytała, czy może ją uściskać.

Dziewczyna, która spotyka na swojej drodze Miłość

Tyle Miłości! Od obcych, nieznajomych ludzi. Przypadkowy rowerzysta, kelnerka, ratownicy, no i w sumie znajome koleżanki – pełne zachwytu i podziwu dla spontanicznego niesienia pomocy. Jego oczy – patrzące na nią, podczas pośpiesznego zabiegania, by jak najmniej cierpiał, by zatamować krew.
Kelnerka, która chce ją przytulić, by w ten sposób okazać jej radość i poruszenie serca.  Ta sobie myślę, że to Miłość w ten dzień się zatroszczyła o tą dziewczynę, która na co dzień nie ma zbyt dużo okazji do bycia przytulaną, docenianą, zauważaną.

Co za wieczór! Jak cudownie było tego posłuchać. Dziękuję Ci kochana, że się tym ze mną podzieliłaś. Chciałabym to zachować w sercu i pamięci na długo i móc skorzystać z Twojego doświadczenia, w chwili, gdy przyjdzie mi spontanicznie reagować.


środa, 14 października 2015

Pomoc dla Wiktorii

Monikę poznałam na zajęciach w Studium Teologii Rodziny. Rozmawiałyśmy chwilę na przerwie między wykładami, na różne tematy: o dzieciach, o codzienności no i o niecodziennej chorobie jej bratanicy, o nowotworze, o tym jak mała sobie z tym radzi, o potrzebie znalezienia dla niej pomocy, o potrzebie wsparcia, zrozumienia, empatii. Chciałabym jej pomóc również w rozsyłaniu prośby o pomoc, dlatego piszę ten post. Z Moniką zobaczę się znowu w listopadzie. Wiem, że już dziś działa i zbiera fundusze na chemię dla Wiktorii. Wiem, że są osoby, które wsparcia udzielają i wierzę, że tak będzie nadal, każdego dnia, aż do osiągnięcia celu. Mocno jej kibicuję, wspieram i mam nadzieję, że uda mi się jej pomóc.

Na zdjęciu jest Wiktoria. Poniżej dane jej cioci, która zbiera fundusze na leczenie. Jeśli ktoś ma ochotę pomóc to proszę o kontakt z Moniką mc.brenna@poczta.onet.pl lub ze mną kasia@czarnota.eu.

Jeśli możecie i macie ochotę, to poślijcie proszę tą informację dalej.


środa, 19 listopada 2014

Kalendarz dla Kubusia




Fajnie jest dostawać prezenty. Wydaje się jednak, że znacznie więcej radości przynosi ich ofiarowanie.

Tak więc jeśli ktoś ma ochotę ofiarować odrobinę swojego serca, to polecam akcję Ani z Beskidzkiej Mamy

Anię poznałam w zeszłym roku na jarmarku świątecznym w Bielskiej Wyższej Szkole Tyszkiewicza. Pojechałam, spotkałam się z nią, zamieniłyśmy tylko kilka zdań. Byłam tam późno i jarmark już się zwijał. Nie było okazji do dłuższej rozmowy. Mimo to, nadal jesteśmy w kontakcie. Cieszę się, że wtedy tam pojechałam, bo teraz mogę się odrobinę zaangażować w to wspaniałe dzieło! Wyobrażam sobie, że Ania włożyła w to masę pracy i zaangażowania, bo wiecie, takie akcje pięknie wyglądają, ale same nie powstają. Za tym stoją ludzie.Jasne oni to chcą robić, to jest ich dar serca, a jednocześnie wiem, że:

"bez pracy nie ma kołaczy"

Tak więc WIELKIE UZNANIE i oby takich akcji PROSTO Z SERCA był coraz więcej

Rok temu też były kalendarze i w tym roku są. Zachęcam do zakupu. Zbieram zamówienia na mojego maila:

kasia@czarnota.eu

i dla osób z Żywca i najbliższej okolicy gwarantuję ich dowóz.

O CAŁEJ AKCJI I JEJ SZCZEGÓŁACH POCZYTAJCIE TUTAJ:


Kalendarz dla Kubusia