sobota, 31 sierpnia 2013

Tańce z mamą.

Wczoraj wyjątkowo spędziłam dzień nie poświęcając szczególnie uwagi swoim dzieciom. Tylko praca, obowiązki, szklarnia, aż wieczorem poczułam, że mi ich mocno brakuje, że chętnie bym się poprzytulała, pogadała, pobawiła się z nimi. Oczywiście dopadły mnie też wyrzuty sumienia, że przez cały dzień nie znalazłam dla nich czasu i że oni też pewno to czują.

No normalnie telepatia:

Moja córka:
"Mamo,  Ty cały dzień w szklarni siedziałaś?"
Mama:
"Nieeee....tylko wieczorem". Jeszcze się mama nie zorientowała, że dziecko czuje brak, że czegoś potrzebuje, że nie zna odpowiednich słów, by to wyrazić. "Wcześniej pracowałam w domu." Nadal mama nie słyszy, że córka chce powiedzieć "tęsknię, czuję, jakby Cię dziś cały dzień nie było."

Wracają do domu...

Córka (8 lat)

"Mamo, potrzebuję się z Tobą pobawić, bo bawiłam się z Krzysiem, ale z Tobą nie." Po czym łapie mamę za rękę i nucąc piosenkę porywa ją do tańca. A mama, w ciężkim szoku, że to dziecko potrafi powiedzieć słowami dorosłego, czego potrzebuje, nagle czuje, że faktycznie, to o to chodzi, że tego sama też potrzebuje: zabawy, uśmiechu, ruchu, bliskości. I tańczą tak chwilę śmiejąc się radośnie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza