czwartek, 13 października 2016

Twoje dziecko Cię nie słucha?

Dziecko Cię kompletnie nie słucha? Nic do niego nie dociera. Mówisz i mówisz i nic i tak "w koło Macieja". Masz już dość, zaczynasz się denerwować, złościć, podnosisz głos albo wpadasz w szał i krzyczysz jak opętany/a. Wylewasz z siebie żale, nagromadzone od roku. Zrzędzisz, marudzisz i zatrzymać się nie potrafisz.

Dzieciak wychodzi, zamyka się w pokoju, chowa pod kołdrą, płacze lub rozpoczyna z Tobą walkę, buntuje się, krzyczy, tupie nogami.

Po chwili emocje opadają. Zarówno Twoje jak i dziecka. Przepraszasz, ono może też. Dziecko szybko zapomina, a Ciebie może męczą wyrzuty sumienia przez kolejnych kilka dni. Bo obiecałaś sobie nie krzyczeń, nie prawić kazań no i co? Nie dałaś rady. Nie wiesz co robić. Czujesz się beznadziejnie, obwiniasz się, że jesteś beznadziejną mamą. Zastanawiasz się jak do tego doszło. Rozkminiasz jak tego następnym razem unikną, tym bardziej, że to już może być wieczorem podczas pory kładzenia dzieci spać, albo najpóźniej jutro rano. Znów będziesz się spieszyć do pracy, myśleć o wszystkim, a malec czy starszak będzie z głową w chmurach.

Chcesz o tym komuś opowiedzieć, zapytać co robić, szukasz pomocy i zrozumienia. Oceniasz siebie i dziecko.

I dobrze, o ile te oceny POWIĄŻESZ Z POTRZEBAMI! Wtedy możesz powiedzieć dziecku:

"Kiedy oglądasz bajkę i nie odpowiadasz na moje pytania, to jest mi smutno, bo zależy mi, żeby każdy był wysłuchany."

W takiej sytuacji OCENIAM bodziec zewnętrzny, czyli oglądanie bajki, jako coś nieprzydatnego do zaspokojenia mojej POTRZEBY BYCIA WYSŁUCHANĄ, bo chcę być w kontakcie z dzieckiem, chcę nawiązać z nim relację, chcę się o niego zatroszczyć. Takie oceny, taki język daje OBFITOŚĆ życia, wzbogaca nas, daje szansę na wzięcie pod uwagę potrzeb wszystkich jednocześnie.

OCENY, które nas od siebie oddzielają, to OSĄDY, które słychać w takich zdaniach:

"Kiedy oglądasz bajkę i nie odpowiadasz na moje pytania, jesteś niemiły i chyba chcesz, żebym ja też dla Ciebie taki był."

Jakiekolwiek zdanie by nie padło, to warto pamiętać, że robimy to, co w danym momencie mamy najlepszego i najpiękniejszego do wyboru, do dyspozycji i do dania sobie i innym. Wybieramy to, bo

CHCEMY ZASPOKOIĆ WŁASNE POTRZEBY a NIE OGRANICZAĆ POTRZEBY INNYCH.

Jeśli zauważamy, że nasz wybór  jest trudny do zrealizowania, że mimo działać nie dostajemy tego, o co nam chodzi możemy poszukać innych rozwiązań.

Czasami jest tak, że krzykiem wymusimy na dziecku słuchanie, czyli nasza potrzeba bycia wysłuchanym jest zaspokojona, ale potrzeba bycia w relacji już nie. Takie słuchanie jest wymuszone, więc nieautentyczne. Tego w chwili wyboru krzyku jako strategii na bycie usłyszanym nie wiedzieliśmy. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, by się o swoje potrzeby zatroszczyć. I to właśnie jest piękne, bo i tak nic innego do dyspozycji nie mieliśmy Mimo wszystko, że nasz wybór jednak okazał się oddalający nas od potrzeb.

Zamiast więc rozpaczać nad rozlanym mlekiem, warto wyciągnąć z tego pozytywne wnioski, że całe zdarzenie to okazja do rozwoju, do nauczenia się czegoś, czego wcześniej nie wiedzieliśmy. Mogę więc, zamiast się obwiniać, wziąć odpowiedzialność za swoje uczucia.



Wiem, że moje działanie mnie nie przybliżyło do zaspokojenia potrzeb ani moich, ani dziecka. Dostrzegłam to, więc mogę świętować to, że jestem w stanie teraz to zobaczyć, że jakieś moje zachowanie, jakiś sposób komunikowania nie pozwala mi i innym iść dalej. Widzę w tym SZANSĘ na naukę, na mój i innych rozwój, bo przecież dzieci biorą ze mnie przykład, naśladują.

Mówię więc:

"Kiedy tak krzyczałam, to poszedłeś do pokoju i zrobiło Ci się smutno? Nie lubisz, kiedy krzyczę? Wiesz, teraz wiem, że wolałabym to powiedzieć inaczej. Na przykład tak:

Kiedy oglądasz bajkę, to jest mi trudno się z Tobą rozmawiać, a zależy mi na tym, by każdy w naszym domu był wysłuchany. Czy takie zdanie jest dla Ciebie lepsze?"

I tyle. Jest to więcej niż PRZEPRASZAM. Mówiąc "przepraszam" zazwyczaj kusiło mnie, by powiedzieć coś jeszcze, prawić dalej kazania, że jakie to dziecko jest okropne, bo nie chce mnie słuchać, Skupiałam się na wadach dziecka (tym samym kodując mu w głowie te wady i powodując, że zaczyna w nie mocno wierzyć) i uciekałam od swojego smutku i potrzeby bycia usłyszaną.

A przecież potrzeby każdego są ważne, rodzica również.

Z MIŁOŚCI DO NIECODZIENNOŚCI

Z MIŁOŚCI DO NIECODZIENNOŚCI

Bardzo lubię przedmioty wykonane ręcznie, nietypowe i niepowtarzalne. Zazwyczaj zatrzymuję się przy wystawach i straganach, gdzie ludzie sprzedają to, co kochają robić, co wykonują z miłości do swojej pasji. To są dla mnie rzeczy piękne, wręcz niesamowite. Świadomość, że nie jest to masowa produkcja, że ktoś włożył w to całe swoje serce i wykonał począwszy od projektu, a skończywszy na zadbaniu o najdrobniejszy szczegół, jest dla mnie po prostu zachwycająca.

Może jest tak dlatego, że ja lubię się oddać temu co robię całym sercem, że dbam o piękno i każdy detal. Lubię patrzeć jak krok po kroku powstaje coś niecodziennego.Czasami powoli, cierpliwie jednocześnie z miłością i troską i w zupełnej wolności,tylko dlatego, że chcę.

I tak oto z potrzeby piękna powstały worki na chleb i cebulę, które swoim urokiem ożywią wnętrze każdej kuchni. Ponoć przez żołądek do serca, a więc niech przebywanie i gotowanie w pięknej kuchni prowadzi do ocieplania naszych rodzinnych i przyjacielskich relacji.

W Strefie Mamy szyje się dla tych, którzy lubią NIECODZIENNOŚĆ, kochają PIĘKNO i oryginalność.

Zamawianie, pytania i szczegóły na: kami@czarnota.eu
tel.604 187 548 


Worek uszyto z naturalnego płótna. Wewnątrz zabezpieczony flizeliną. Ozdobiony bawełnianą koronką i ręcznie wykonanymi rysunkami.
Wymiary: 30 cm x 40 cm



W worku na cebulę z jednego boku wszyto suwak, by ułatwić wyjmowanie z niego cebuli. Kiedy worek zostanie zawieszony, wówczas z boku otwieramy suwak i mamy dostęp do jego zawartości, bez konieczności każdorazowego zdejmowania go i rozciągania zaciągniętego sznurka. To samo rozwiązanie zastosowano w worku na ziemniaki.

Wygląda to tak:



Ten worek na ziemniaki wykonana prosto z serca dla siostry, stąd i serce w jego rogu.



Worek został ozdobiony z obu stron. Jedna strona ma wszyte serce z filcu i  guzik, a druga wygląda nieco inaczej, o tak:


Dzięki temu powstały jakby dwa wzory. Który się Wam bardziej podoba?

Każdy może sobie wybrać to, co się mu podoba lub zaprojektować coś specjalnie dla siebie samego. Wymiary 30x40 cm też mogą ulec zmianie.

Jeśli ktoś miałby ochotę, by uszyto dla niego podobny worek, na specjalne zamówienie to serdecznie zapraszam do kontaktu.

środa, 12 października 2016

Co to jest Porozumienie bez Przemocy

PbP jest dla mnie pewną bazą, na której buduje się empatyczne relacje z drugim człowiekiem. Jest przestrzenią, w której potrzeby i uczucia każdego są równie ważne, dlatego poszukuje się wspólnie najlepszych sposobów wzbogacania życia i zaspokajania potrzeb.

Każdy próbuje zaspokoić swoje potrzeby tak, jak tylko to potrafi najlepiej, tak jak został nauczony, jak zaobserwował u innych, według tego, co ma zapisane w głowie i sercu. Czasami sposoby, jakie wybieramy wcale nas do celu nie przybliżają, małe tego, bywa, że ranią i nas samych i innych oraz są tragiczne w skutkach. A przecież to co nami kieruje jest piękne i wspólne wszystkim ludziom: są nimi POTRZEBY chociażby takie jak:

Potrzeba BEZPIECZEŃSTWA
TROSKI
SPOKOJU
TWÓRCZEGO WYRAŻANIA SIEBIE
KREATYWNOŚCI
ZABAWY
AUTONOMII
ŁATWOŚCI
PŁYNNOŚCI
BLISKOŚCI
BYCIA ZAUWAŻONYM I WAŻNYM DLA DRUGIEGO
PRZYNALEŻNOŚCI
BYCIA USŁYSZANYM, BRANYM POD UWAGĘ
SZACUNKU itp

To, co nas różni to sposób w jaki realizujemy i zaspokajamy te potrzeby. Problem pojawia się też wtedy, gdy potrzeby mamy stoją w sprzeczności z tym, czego chce dziecko. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwiej jest znaleźć porozumienie, kiedy na różnice zdań patrzymy przez pryzmat tego, czego chce dany człowiek, a nie zaczynamy oceniać zachowanie.

Jeśli zamiast skupić się na zachowaniu i jego ocenie, popatrzę na to co dziecko czuje i zastanowię się, zapytam go O CO MU CHODZI, to wtedy jestem z nim w kontakcie. Oceniające myśli w mojej głowie blokują mnie na relację. Wówczas bardzo chcę udowodnić, że mam rację i podobną reakcję wywołuję u dziecka. Takie zachowanie zaczyna naruszać i ograniczać możliwości drugiego człowieka, a to rodzi konflikt. To nie oznacza wcale, że mam się zgadzać na każde zachowanie dziecka. Rozumiem potrzeby, widzę uczucia i jednocześnie nie ma we mnie zgody na takie postępowanie.

Celem mojego bycia z drugim człowiekiem, celem rozmów jest chęć bycia zrozumianym i danie zrozumienia. Bardzo jest mi bliskie to zdanie, które cytuję poniżej i staram się go używać i kierować się nim w relacjach z drugim człowiekiem.

"Chciałbym wiedzieć, o co ci chodzi i chciałbym ci powiedzieć, o co mi chodzi, abyśmy mogli wspólnie znaleźć rozwiązanie, które zadowoli nas oboje. To pokrótce podejście Porozumienia bez Przemocy."
Frank i Gundi Gaschler


sobota, 11 czerwca 2016

Czy da się nie teroryzować rodziny sprzątaniem?

Dziś sobota. W moim rodzinnym domu był to czas porządków. Tak tym nasiąkłam, że trudno jest mi to porzucić. Co tydzień zamęczam i siebie i moich bliskim dawką porządkowego stresu. Byłabym szczęśliwa, gdyby każdy z nich: dwie córki, syn i mąż w godzinę posprzątali wszystko co w tygodniu porozrzucali. Ja sama oczywiście z natury, rutyny, przyzwyczajenia i wewnętrznego przymusu sprzątam ile się da!

Takie marzenie, by o drugiej po południu usiąść przy kawce z bliskimi w czystym mieszkaniu.

Mam jeszcze inne, takie nie do pogodzenia z tym pierwszym. Wolność, radość, szczęście każdego z moich domowników. Każdy chce robić co innego. Mąż woli kosić trawę. Dzieci biegać, skakać, bawić się. O nie sprzątać. Ja, dziś akurat chcę pisać. I właśnie to robię. Kiedy już napiszę, to może przyjdzie mi ochota na sprzątanie. Może nawet ogarnę dom, jak co tydzień, z największego bałaganu, nie wchodząc w szczegóły. Pewno nawet kurzy nie zetrę. Pozbieram tylko zabawki, skarpetki, buty, kartki i gary wrzucę do zmywary. Odkurzę, umyję podłogę w kuchni i gotowe! Co więcej, kiedy nic nie wymagam, to i moi bliscy sami przychodzą i pytają co pomóc lub sama proszę o pomoc, mówię co by mi pomogło, co warto jeszcze zrobić. Zawsze podając konkretne i precyzyjne wskazówki. Przyznam się, że cały czas się tego podejścia cierpliwie uczę. Staram się być dla siebie życzliwa, kiedy sobie nie radzę, kiedy popłynę, nakrzyczę i wyleję wiadro żali, że nikt mi nie pomaga. Idealnie nie jest, ale przecież nie ma być idealnie, tylko rozwojowo. I tak chyba jest. Czasami popełnię błąd, przeproszę, powiem o co mi chodziło i posłucham też drugiej strony. Uczę się cały czas.

I....

Chyba byłoby mi bez tego mojego nowego życia smutno: bez bałaganu, rumoru dzieci i męża. Niech już tak będzie jak jest. Ja też w sobotę wolę wyjść do ogrodu, plewić jarzyny, łapać promienie słońca, widzieć uśmiech bliskich i sąsiadów, słyszeć gwar życia.

Jest takie powiedzenie: "robota nie zając, nie ucieknie". Za to czas płynie nieubłaganie, dlatego warto go tak wykorzystać, by dać z serca na maxa:

BUDUJĄC RELACJE

Jasne, że można je budować nawet sprzątając. Dla mnie osobiście ważne jest, bym pamiętałą, że warto sprzątając szanować i siebie i drugiego.

Po pierwsze: nie zmuszać!
Po drugie: pytać co w danej chwili jest dla człowieka ważne.
Po trzecie: szukać rozwiązać dobrych dla wszystkich.

Tak więc, kiedy już zrobiłam to, co było dla mnie teraz ważne (czyli pisanie), zabieram się za sprzątanie. Aż mi się chce.

I o to chodzi, by się chciało, a nie musiało!

 

piątek, 15 kwietnia 2016

Ekologiczne torby szyte przez Strefę Mamy

Strefa Mamy realizuje kolejną pasję: SZYCIE

I takie oto powstają cuda. A to tylko część tego, co było, co jest i co, mam nadzieję jeszcze będzie.

I są sowy

I serca, które powędrowały już do pewnej uroczej Pani


I była kurka, która znalazła już nowy dom

I są flanelowe poduszeczki z serduchem

A dawno temu z recyklingu powstał taki oto komplet na dziecięcy prezent

I piórniki dla córek


A dla syna, na specjalne zamówienie, piórnik traktor



A wszystko okraszone miłością i troską o szczegóły, by cieszyło oczy i serca najbliższych.
Są i tacy, co od dawna namawiają mnie na szersze dzielenie się moimi dziełami, więc powolutku zaczynam to realizować. Jeśli więc chcecie mieć coś wyjątkowego dla siebie lub na prezent dla bliskich to obserwujcie bloga. Może znajdziecie coś dla siebie.

Zapraszam do kontaktu na kami@czarnota.eu