poniedziałek, 30 marca 2015

Klimatyczne miejsce i relacje pełne akceptacji

Piszę tak prawie na świeżo, by podzielić się refleksjami i tym, co w sobie zauważam, po ostatnim empatycznym spotkaniu o "konfliktach w rodzeństwie". To był weekend pełen wrażeń.

Sobotni empatyczny dzień wśród mam, codziennych zmagań rodzicielskich, w kręgu własnych uczuć i potrzeb, które doskonale się ujawniają w chwili, kiedy przychodzi nam wzrastać w rodzinie, wśród dzieci i bliskich relacji.

To ciepłe spotkanie odbywało się w bardzo klimatycznym miejscu, w otoczeniu sztuki i artystycznego gustu, gdzie bardzo blisko do ogniska domowego ciepła i "Żyrafich relacji", co nawet przypominały nam dwie Żyrafy:
Żyrafy ze Studia Home Made Tatoo

Wnętrze studia Home Made Tatoo w Bielsku Białej, bo tam odbyły się sobotnie warsztaty, to miejsce z duszą i pasją, wypełnione ręcznie plecionym dywanem i serwetkami, własnoręcznie szytymi poszewkami na poduszki, wypełnione kolorowymi dodatkami, zdjęciami, projektami, obrazami i rzeźbą. Byłam i jestem nadal tym zachwycona. Moja potrzeba piękna została zaspokojona.

Miejsce i klimat tak przytulny, że powstał pomysł, by spotykać się tam częściej. Zdjęcia ze strony tylko po części odzwierciedlają magię tego miejsca. Zajrzyjcie tam koniecznie, może przy okazji następnego naszego spotkania. Zobaczcie jak tam jest tutaj

By poczuć jak jest,warto po prostu być. Dla mnie jest to zazwyczaj okazja do bycia głęboko ze swoimi uczuciami i potrzebami. Otwieram się wtedy na uczucia i potrzeby innych, zwłaszcza uczestników, choć i przy okazji dostrzegam coś w swoim życiu. Tym razem, poza naładowaniem baterii, uruchomiłam w sobie uważność na życie i na to, co ono niesie. Pojawiła się akceptacja, ufność i zgoda. To z kolei daje mi gotowość do działania, bo wiem, że z samej wiedzy jeszcze nic nie wynika. Warto po prostu działać, sprawdzać, próbować....co chwilę, nieustannie, codziennie!

Jeśli teraz sobie z czymś nie radzę, to wcale nie znaczy, że mam już pozamiatane! Mogę sobie z tym poradzić, mam w sobie gotowość na zmianę, otwartość do rozwoju i chęć do słuchania i uczenia się.

Mam też Boga, który mnie wspiera i daje łaski. Z Nim wszystko jest możliwe!

Dziękuję Agata za to, że jesteś, za Twoją obecność na spotkaniu i za to miejsce!

Dziękuję Agnieszko! Za Twoją żywą obecność!

Dziękuję Kasiu! Za Twoją autentyczną obecność!

Dziękuję Maju! Za Twoją szczerą obecność!

Dziękuję Wam tak po prostu, że byłyście: prawdziwe, wzbogacające moje życie, aktywne i że stworzyłyśmy relację bliską i pełną akceptacji.

Była MOC!!!

wtorek, 24 marca 2015

Wieczorne kłótnie dziecięce

Wieczory to w niejednym domu ciężki czas. Każdy jest już zmęczony - sprostowanie: zazwyczaj rodzice, bo dzieci może nie koniecznie wszystkie
Za to większość pociech wcale nie ma ochoty słuchać, ani mamy, ani taty, ani brata czy siostry. Rozkazy typu: zakręć wodę, umyj zęby, idź już w końcu spać i tp, itd....nie docierają! Mogą za to być zapalnikiem konfliktów.




Spokojny, na pozór, wieczór. Na ostatniej prostej do łóżka prawie wszystko dopięte: kolacja zjedzona, kuchnia wysprzątana, tornistry spakowane, kąpiel wzięta, jeszcze tylko umyć zęby. I tu jest "pies pogrzebany." 

Jedno dziecko już mycie zakończyło i płuka szczoteczkę. 

Na to drugie:
"ej,nie lej tyle tej wody" i już podnosi rękę, by zamknąć kran.

Na to pada przeraźliwy wrzask! Ja już nawet nie wiem co dokładnie zostało wykrzyczane. Mam w głowie tylko jedną myśl: "zaraz się pobiją". W sercu strach, który w błysawicznym tępie zostaje zastąpiony złością. Kolejna myśl: "O jak bardzo potrzebuję ciszy, spokoju i szacunku".
Rzucam krótki i prawie tak samo głośny, jak dziecka, wrzask "yyyyyyy, ja też chcę, żebyś zakręciła wodę".

Młoda odchodzi i płacze.

Ja stoję cała zalana emocjami. Wiem, że cokolwiek teraz powiem, w złości, nie zbliży nas, nie zaspokoi potrzeb, nie zbuduje relacji. Nie dowiem się ani o co chodzi mnie, ani o co poszło dzieciom. Bo jasne, że nie o lejącą się wodę. Im większa błachostka, tym silniejsza potrzeba kryje się za zdarzeniem. 

Ja bardzo chcę być w kontakcie ze sobą i z dziećmi.

Łapię kilka oddechów. W myślach mówię sobie, że złość to tylko uczucie, które za chwilę minie. Wiem, że chcę być w kontakcie: posłuchać dziecko i powiedzieć to, co ja czuję i czego potrzebuję. Jeszcze jedno: jeśli ja chcę być usłyszana, to najpierw konieczne jest usłyszeć dziecko - ja jemu dam empatię, co zwiększy szansę na bycie usłyszaną.

Wybieram więc empatię dla dziecka:

"Kiedy brat powiedział <nie lej tyle tej wody>,to się rozłościłaś, bo sama chciałaś zadecydować, kiedy zakręcisz?"

"Tak, bo ta szczoteczka była brudna, widziałam tam jeszcze pianę"

"aha...i bałaś się, ża on Cie nie posłucha i zakręci wodę?"

"tak, bo on już tak wcześniej robił"

"aha...bałaś się i chciałaś się o siebie zatroszczyć"

"Tak." i płacze chwilkę

"aha"

"Wiesz, teraz, kiedy syłszę, o co Ci chodzi, to widzę, że chciałaś się tylko o siebie zatroszczyć i obronić się. Chcę Ci powiedzieć, co ja czuję, chcesz usłyszeć"

"Tak"

"Kiedy słyszę gośny krzyk, to wpadam w panikę, boję się przeraźlwie i mam ochotę krzyczeć, bo bardzo chcę się czuć bezpiecznie. Mam do Ciebie prośbę, żebyś tak głośno nie krzyczała. Chcę Cię zapytać jakby to było gdybyś wypłukała zęby nad wanną? A może powiesz bratu, że sama zakręcisz?"

"Tak mamo, ale jak ja tak mówię,to on odpowiada <co mnie to> i jeszcze często mówi to przy kolegach.

"aha, jest Ci smutno, bo chcesz, żeby on bral Cię pod uwagę, szanował i słuchał tego, o co prosisz?"

"Tak"

"Czy potrzebujesz mojej pomocy,chcesz bym z nm porozmawiała?"

"Tak, może......nie wiem"

"To może sięz zastanów i mi powiedz. Nie koniecznie dzisiaj. Poczekajmy do jutra. Chcę, żebyś była przy tej rozmowie i sama mu to powiedziała. To ważne, żeby brat usłyszał co czujesz, czego potrzebujesz i o co chces go prosić"

"dobrze....bo ja myślę, że on się przed kolegami popisuje"

"aha, ty tak myślisz.... Ciekawe, co on myśli. Może warto go zapytać,sprawdzić, porozmawiać. A może on to robi z innego powodu. Sprawdzimy? Jak myślisz?"

"no może...."

"W takim razie zobaczymy - do jutra"

"ok mamusiu. Idę spać. Dobranoc!"

Dobranoc!

Warsztaty „KONFLIKTY W RODZEŃSTWIE”

Już w tą sobotę spotykamy się na warsztatach w Bielsku Białej. Są jeszcze wolne miejsca - zapraszam!



„KONFLIKTY W RODZEŃSTWIE” w oparciu o ideę Porozumienia bez Przemocy

Konflikty dziecięce Cię przerażają? Masz poczucie winy i wyrzuty sumienia, bo sobie z nimi nie radzisz?
Chcesz wiedzieć kiedy i jak „wkroczyć do akcji”? Chcesz pomóc im się dogadać? Potrzebujesz pewności, że to, co robisz jest skuteczne, efektywne i bezpieczne?

Nie wiesz co robić, kiedy Twoje dziecko uderza, gryzie brata, siostrę, kolegę?
Martwi Cię, że Twoja pociecha zatraca się w złości, gniewie, histerii albo zupełnie nie potrafi się obronić?
Twoje dzieciaki cały czas krzyczą, biją się między sobą i kłócą, a Ty masz już dość?

Wspólnie poszukamy odpowiedzi na pytania:
1.      Jakie jest źródło dziecięcych konfliktów?
2.      Jak pomóc dzieciom się dogadać, czyli kilka słów o mediacji?
3.      Czy rzeczywiście dziecięce kłótnie to samo zło?
4.      Jak nauczyć dzieci bezpiecznie i konstruktywnie „być w konflikcie”?
5.      Jak zapobiegać konfliktom?
PRZYJDŹ NA SPOTKANIE SERDECZNIE CIĘ ZAPRASZAMY TYM RAZEM BEZ DZIECI
Spotykamy się 28 marca, w sobotę o godzinie 10-14
w Bielsku Białej, w HOMEMADE TATTOO przy ulicy Komorowickiej 15.

CENA
80 zł osoba
PARA 120 zł

dla uczestników warsztatów "przerażająca złość" z Gliwic

70 zł osoba
PARA 105 zł

 


wtorek, 17 marca 2015

Pamiętaj: "bądź konsekwentna"

Konsekwentnie podążam za uczuciami i potrzebami wszystkich członków rodziny.
Konsekwentnie jestem elastyczna.
Konsekwentnie mówię o sobie, co czuję i czego potrzebuję, zamiast SZTYWNO trzymać się zasad.

Tak więc dzisiaj zamiast podążać za zasadą:

1.Najpierw zadanie domowe, potem zabawa na trampolinie
2. Najpierw obiad, później bieganie po podwórku

DOSTRZEGAM

1. Radość dzieci na widok trampoliny (rozłożonej wczoraj po raz pierwszy po zimie)
2. Dziecięcą potrzebę zabawy, potrzebę pobycia na powietrzu i złapania kilku promieni słonecznych

DOSTRZEGAM

1. Swoje uczucia: tęsknota
2. Bo potrzebuję słońca, ciepła, powietrza

WYBIERAM:

1. DLA DZIECI: bawią się tuż po szkole na podwórku (ps. tu akurat mam od lat zasadę-najpierw odpoczynek. Zasada wynika z potrzeb. Nie jest sztuczna, ani z "księżyca". Jednocześnie jeśli dzieci wybierają najpierw zrobienie tego zadania, bo chcą, to ok - nie mam nic przeciwko)

2. DLA SIEBIE: przerwa w pracy i kawa na słonecznym podwórku.

Wybieram troskę o siebie, o drugiego i słuchanie swoich potrzeb. Kiedy jestem życzliwa wobec człowieka (siebie również) z ogromną przyjemnością toczy się życie i obowiązki przestają być przymusem.


piątek, 13 marca 2015

"Wojna domowa" czy konflikt dający radość?

"Kłócące się" dzieci to dla mnie chleb powszedni. Czasami ich w ogóle nie zauważam, innym razem nad wyraz mi przeszkadzają. To jak ja to odbieram w ogromniej mierze, w właściwie w 100% zależy wyłącznie ode mnie samej,od mojego samopoczucia, nastroju, emocji, jakie przeżywam i ilości moich zaspokojonych, bądź nie, potrzeb. Ja też w 100% odpowiadam za swoje własne zachowanie i reakcję na te konflikty.

Jeśli nie mogę zmienić kłócących się dzieci, a nie mogę, bo nie mam takiej mocy, to mogę zmienić moje własne myślenie na ten temat. Wraz ze zmianą nastawienia, zmienia się moje zachowanie i reagowanie na konflikty. I wcale nie propaguję tu bezstresowego wychowania. Zresztą, każdy kto ma choć jedno dziecko i oczy szeroko otwarte,widzi, że stresu, frustracji i złości nie da się wyeliminować i chyba nawet nie warto. A to co warto,to wykorzystać te emocje do zaopiekowania się sobą. W pierwszej kolejności sobą, a później drugim człowiekiem.

I właśnie o tym będzie na kolejnych moich warsztatach: o zmianie SWOJEGO myślenia, nastawienia, o pracy nad sobą, o trosce i życzliwości dla siebie. Wszystko po to, by łatwiej sobie radzić z tymi "nieustającymi" konfliktami, by budować relacje, a nie skupiać się na swoich racjach, by tworzyć a nie niszczyć. By życie nasze i naszych bliskich było bogatsze.

Wiecie dlaczego czasami nie lubię kłótni? Bo czasami zdarzy się, że popłynę i zerwę relację, by udowodnić rację i wtedy pozostaje mi już tylko smutek, żal, tęsknota za tym co zbliża i buduje.

A czy można w takim razie konflikty lubić? Hmmm, na pewno można na ich podstawie budować relacje. Mogą one ludzi zbliżać i w efekcie końcowym odczuwać radość i mieć zaspokojoną potrzebę bliskości i wspólnoty. Mówię "na pewno", ponieważ mam to przetestowane na własnej skórze i skórze moich dzieci. I widzę, że to działa. Tylko, że nie mam zaczarowanej różdżki, ani wy jej nie będziecie mieć. Metoda na kij i marchewkę też na dłuższą metę nie działa - nie buduje więzi, poczucia własnej wartości, pewności siebie, samodzielności i wielu jeszcze aspektów, na którym nam, rodzicom, właśnie zależy.

To co działa? Co robić? Dużo, by pisać. Więcej opowiem na spotkaniu 28 marca w Bielsku Białej, a póki co powiem tak:

Empatia dla siebie
Empatia dla każdego z osobna dziecka, będącego w konflikcie
Akceptacja uczuć
Szukanie potrzeb
Pomoc w znajdywaniu strategii
Mediacja
Samodzielność i odpowiedzialność dzieci będących w konflikcie
Wiara i zaufanie dzieciom
Siła ochronna

To tylko hasła, które pomagają, o których będzie więcej, już wkrótce, na blogu i na warsztatach.

Zapraszam na nie serdecznie

 
„KONFLIKTY W RODZEŃSTWIE” w oparciu o ideę Porozumienia bez Przemocy
Konflikty dziecięce Cię przerażają? Masz poczucie winy i wyrzuty sumienia, bo sobie z nimi nie radzisz?
Chcesz wiedzieć kiedy i jak „wkroczyć do akcji”? Chcesz pomóc im się dogadać? Potrzebujesz pewności, że to, co robisz jest skuteczne, efektywne i bezpieczne?
Nie wiesz co robić, kiedy Twoje dziecko uderza, gryzie brata, siostrę, kolegę?
Martwi Cię, że Twoja pociecha zatraca się w złości, gniewie, histerii albo zupełnie nie potrafi się obronić?
Twoje dzieciaki cały czas krzyczą, biją się między sobą i kłócą, a Ty masz już dość?
Wspólnie poszukamy odpowiedzi na pytania:
1.      Jakie jest źródło dziecięcych konfliktów?
2.      Jak pomóc dzieciom się dogadać, czyli kilka słów o mediacji?
3.      Czy rzeczywiście dziecięce kłótnie to samo zło?
4.      Jak nauczyć dzieci bezpiecznie i konstruktywnie „być w konflikcie”?
5.      Jak zapobiegać konfliktom?
PRZYJDŹ NA SPOTKANIE SERDECZNIE CIĘ ZAPRASZAMY TYM RAZEM BEZ DZIECI
KIEDY?
28 marca SOBOTA
GODZINA 10-14
GDZIE?
HOMEMADE TATTOO
BIELSKO BIAŁA
UL.Komorowicka 15


CENA
80 zł osoba
PARA 120 zł
ZAPISY I INFORMACJE
Tel. 604 187 548
kasia@czarnota.eu

sobota, 7 marca 2015

Sobotnie sprzątanie jak zdobycie MOUNT EVEREST

Sobota - od zawsze kojarzy mi się ze sprzątaniem.

SMERF MARUDA - JAK JA NIE CIERPIĘ SPRZĄTANIA


Dziś wykrzyczałam:

"Nienawidzę sprzątania tego domu. Bleeeeeee, co za bałagan, gdzie się nie obejrzę, to wszędzie jakieś badziewie" Tupałam nogami, machałam rękami, rzuciłam plastykową łopatką do patelni teflonowej. Trzasnęłam drzwiami, takimi, którymi trzaskać się nie da, bo jakoś zawsze robi się taki nurt powietrza, że zanim nimi trzaśniesz, one zwolnią!

Na pytanie męża: "co się dzieje" - krzyczałam nic. Dzieci mu wyjaśniły, że mama się zdenerwowała, bo wszędzie jest bałagan

A potem, dodałam, że nienawidzę, tego parapetu, na którym ZAWSZE JEST BAŁAGAN.

Musiałam wyglądać jak szalona - opętana potrzebą porządku.

Złość na prawdę jest ok, uczucie jak każde, ani dobrem, ani złe - po prostu jest, po to, by się o mnie zatroszczyć.Tu konkretnie wynika z niezaspokojonej potrzeby współpracy, bycia ważnym dla innych i bycia braną pod uwagę, no i z potrzeby porządku. W Porozumieniu bez Przemocy złość wynika właśnie z jakiejś aktualnej, ważnej i niezaspokojonej potrzeby. Służy więc informacji o tym, co się ze mną dzieje i daje sygnał:

NO ALE HALO - JA TU STOJĘ I KRZYCZĘ - TY JESTEŚ WAŻNA - ZADBAJ O SIEBIE

 CO Z TYM PORZĄDKIEM?

Pewien znajomy żartował, że jeśli otworzy restaurację, to zatrudni mnie na stanowisku Menadżerki ds. Porządku.
Boże jak ja kocham porządek i jednocześnie nienawidzę stanu w jakim mnie aktualnie postawiłeś.
No uwielbiam porządek, estetykę, poukładaną przestrzeń - wszystko na swoim miejscu. Tylko jednej rzeczy OD DZIECKA nie cierpię - SAMEJ DBAĆ O TEN PORZĄDEK (i tu ukryła się potrzeba współpracy i chęć bycia braną pod uwagę).

Kurcze, najpierw było:

"posprzątaj po siostrach - jesteś starsza i mądrzejsza" Boże, czy Ty wiesz, jak ja bardzo tęsknie za byciem małą i głupią, taką, co to nic nie musi, bo za mała????

Teraz jest:

"jesteś matką i to matką polką to sprzątaj ten dom, jesteś pracowita, sama dajesz radę, sama posprzątasz najlepiej, no kto to widział, żeby kogoś do sprzątania zatrudniać"

zauważyliście ile myśli w jednym babskim umyśle - gwarantuję, że tam się zmieści więcej,zwłaszcza jak emocje mnie zalewają. Ponieważ teraz piszę już po "powrocie do siebie" to jest ciut mniej.



RZECZYWISTOŚĆ:

jeśli chcesz mieć PEDANTYCZNY, piękny, estetyczny DOM przy trójce dzieci i mężu, który nie ma potrzeby porządku (no ok,potrzebę może ma, ale zamiaru sprzątania z własnej i nieprzymuszonej woli to już nie) to albo się zajedziesz albo ZAPOMNIJ o ładzie i porządku. No ok jest jeszcze jedna, mało wciąż u nas popularna, opcja: zatrudnij panią do sprzątania (no bo panowie to zapewne rzadkość).

Pewno mogę PROSIĆ O WSPÓŁPRACĘ moich domowników, mogę motywować, zachęcać, mówić o swoich uczuciach i potrzebach i oczywiście TO DZIAŁA, ale na góra 30 min w jedną sobotę w miesiącu. A trzeba się przy tym mocno kreatywnie nagimnastykować, by rodziny nie przymusić (choć i tak zapewne lekki mus odczuwają).

PRAKTYKA:

Jasne dzieci mi chętnie pomogą-jeśli im będę dokładnie palcem wskazywać co mają zrobić, co wiąże się zporzuceniem swojej pracy i zabawę w poilicjanta, który pilnuje czy dziatwa rozkazy wykonuje. Nie zapominajmy, że dla dzieci NAJWAŻNIEJSZA JEST POTRZEBA ZABAWY, jak mama prosi o pomoc, to jasne-idziemy, ale za 5 minut już zapominamy i do zabawy wracamy.

Mąż-chętnie o ile nie ma swoich, jakże ważnych i potrzebnych, spraw do załatwienia. I nie mówię to wcale sarkastycznie. No i oczywiście relaks przed TV też jest ważny (tylko dlaczego ja tak nie mam)

No sobotnie sprzątanie to jak wyjście na MOUNT EVEREST. Co tam sobotnie, codziennie trzeba się wspinać na szyty własnej kreatywności, by domu nie doprowadzić do stanu jak po tornado. A huragan i tak przyjdzie.



Oby wiosna i lato szybko przyszły. Kiedy wyjdę z domu na cały dzień, to bałagan będzie mnie krócej drażnił.

Cały ten post to takie moje EMPATYCZNE BYCIE Z SAMĄ SOBĄ, ze swoimi uczuciami i niezaspokojonymi potrzebami. A co rodzina dziś widziała - autentyczne przeżywanie złości.


środa, 4 marca 2015

"Pierwszy raz w życiu"

Odbieram paczkę w kiosku Ruchu. Pierwszy raz w życiu.



Pani w okienku mówi: "Oj a ja pierwszy raz w życiu taką paczkę będę wydawać"
Ja: "o a ja pierwszy raz odbieram"
Pani: "a nie mogłaby Pani przyjść jutro"
Ja: "nie, proszę spróbować, pomogę Pani, poradzimy sobie"

Pani próbuje, trzy razy i się nie udaje. Minę ma kwaśną, choć ja zapewniam, że poczekam. Tłumaczy mi, że jej koleżanka, która zwykle to robi jest teraz z dzieckiem w domu i nie może tu przyjść wydać tej paczki. Po raz drugi pyta mnie, czy nie zechciałabym przyjść jutro. A ja w sercu mam takie zwykłe, łaskawe, pewne NIE. W końcu proponuję, by zadzwoniła do koleżanki i podpytała jak tą paczkę wydać.To jest jakiś system, coś tam należy kliknąć, zaakceptować, zeskanować...No więc Pani dzwoni. Koleżanka podpowiada, na twarzy Pani w okienku pojawia się uśmiech, padają słowa:

"aaaa. wiem"

coś wstukuje, drukuje, uśmiech coraz większy. Moje serce pęka z radości. Jej serce też. Obie mamy ochotę skakać. Ona, że dała sobie radę, ja, że się nie wycofałam, że posłuchałam swojego serca, które mówiło:
"Jutro nie możesz, nie chcesz przyjechać. Daj Pani szansę, podpowiedz, że sobie poradzi."

I tak zrobiłam, no i dałyśmy obie radę. Ja ze spokojem, cierpliwości i  życzliwością w sercu.

Nawet ani razu nie pomyślałam, że to jakaś porażka, zero oceny w myślach, że jak tak można. Co kiedyś się mi zdarzało. Dziś tylko wiara w to, że na pewno sobie poradzimy, że wystarczy poszukać jakiegoś rozwiązania dobrego dla obu stron.

Mam wrażenie, że ta Pani była dumna z siebie, z tego, że sobie poradziła!

Ja nadal mam w sobie moc wdzięczności, że uwierzyłam, że się da, że można, jeśli tylko się chce.

Powiedziałam jej na do widzenia:

"Strasznie, przeogromnie się cieszę. To, że się Pani postarała  włożyła tyle wysiłku w wydanie tej paczki jest dla mnie ogromnie ważne. Bardzo dziękuję i życzę miłego dnia".

Nie wiem czy mnie słyszała, to znaczy słyszała, ale chyba do niej nie dotarło, nadal była w skowronkach, kiedy odchodziłam. A za mną ustawiła się w międzyczasie kolejka 3 osób. Młoda kobieta stojąca tuż za moimi plecami serdecznie się uśmiechała.

Czyż życie nie bywa piękne!!!???

Czy da się to przełożyć na komunikację w rodzinie. Da się! Ja się właśnie takiego mówienia nauczyłam w swojej rodzinie: w rozmowach z mężem, dziećmi, siostrami, teściową. I nadal się uczę, codziennie, bo warto.

Bo to co czuję, kiedy sobie radzę i buduję relację, a nie udowadniam swoich racji, daje mi taką radość i energię, że nie da się tego z niczym innym porównać.

Poczułam jakby tą nieznajomą Panią z okienka kochała. I to się chyba nazywa "miłować bliźniego"

poniedziałek, 2 marca 2015

Cytaty poruszające moje serce



Miał być inny post, ale jednak podzielę się tym, co bardzo do mnie w ostatni weekend trafiło. Są to cytaty z książki:

Brett, Regina. „Bóg zawsze znajdzie ci pracę.” Insignis Media. iBooks.

Może ktoś skorzysta...
28 lutego 2015
Lekcja 10 | Na błędy też jest miejsce
„Jeszcze nie uwolniłam się od przekonania, że kiedy popełniam błąd, sama okazuję się błędem; że to nie mój projekt jest nieudany, tylko ja.” 

Mój komentarz: No ja już to wiem, teraz tylko czas na obserwację, czy aby moja podświadomość nie działa według starych wzorców. Za każdym razem, kiedy pojawi się więc krytyka, sprawdzam co czuje, skąd się biorą moje uczucia, czy aby nie z myślenia według starych wzorców.
Nowe myślenie: kiedy popełniam błąd, to nie ja jestem błędem. Błąd to nieudana próba osiągnięcia sukcesu i okazja do zmiany, do rozwoju, nauki robienia czegoś lepiej. Trening czyni mistrza, a więc krytyka to okazja do stawania się coraz lepszą, do robienia rzeczy lepiej, do zdobywania wiedzy, to kolejny krok do sukcesu. I wcale nie chodzi o to by być idealną, najlepszą, nieomylną. Chodzi o to, by umieć się cieszyć sobą i światem., nawet wtedy, kiedy coś idzie nie tak. No nie jest to łatwe, jednocześnie możliwe, małymi kroczkami do przodu

„Lekcja 8 | Na wszystko przychodzi czas, ale nie zawsze w tym samym momencie

Zawsze, kiedy wkraczam w nową rolę, robię chwilę przerwy, wyłączam się, a później przyjmuję odpowiednią tożsamość. Upewniam się, czy jestem we właściwej roli, czy wybrałam odpowiednią wersję siebie, godzina…

Kiedy spędzasz czas ze swoimi dziećmi, jesteś z nimi w stu procentach. Wyłącz swojego BlackBerry, iPhone’a, iPoda, nie sprawdzaj skrzynki mailowej i bądź w pełni obecny.
Kiedy mój mózg gubi się w hierarchii celów albo nie wie, jak między nimi wybrać, zatrzymuję się na chwilę i podejmuję decyzję, co jest dla mnie priorytetem w danym momencie, a później skupiam się na nim ze wszystkich sił, żeby trafić w dziesiątkę na tej konkretnej tarczy.

Lekcja 11 | Jeśli masz w coś wątpić, zwątp w swoje wątpliwości

…modlitwy na pokonanie strachu: „Boże, chronię się w Tobie przed moim tchórzostwem”.
…Nadrabiaj wiarą, aż ci się uda”…

Mój komentarz: to działa! Wiara w to, że warto sprawdzać, próbować, podejmować wysiłek. To wcale nie chodzi o wiarę, że się uda. Raczej o to, że warto sprawdzać, co się stanie, jak się będę czuła, czy mnie to wzbogaci i jak. To chodzi o doświadczanie. Jeśli się coś nie sprawdzi to i tak się z tego czegoś nauczę. Wyciągnę wnioski na przyszłość. Nic nie dzieje się bez powodu. Każde doświadczenie jest po coś!

"Lekcja 11 | Jeśli masz w coś wątpić, zwątp w swoje wątpliwości

Nieważne, czego pragniesz – na świecie jest na to miejsce. Ktoś potrzebuje tego, co masz do zaoferowania. Na świecie jest miejsce na twój głos. Ktoś czeka właśnie na niego.

Wolą uwierzyć w swoje wątpliwości, niż spróbować spełnić swoje marzenia.
Żeby sięgnąć po to, czego chcesz od życia, musisz uciszyć swoich krytyków, zaczynając od tego największego – samego siebie.

Lekcja 12 | Czasem praca, o której marzysz, to praca, którą już masz

…wystarczy być tu i teraz, żeby znaleźć spełnienie.
wybierała swoje miejsce, a potem czekała, pozwalając, żeby wokół niej toczyło się życie. Podczas meczu koszykówki nie goniła za akcją, biegając tam i z powrotem wzdłuż boiska. Trwała w wybranym miejscu i dokumentowała to, co działo się wokół niej.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

Niektórzy z nas – a ja na pewno – znajdują mnóstwo przeróżnych wymówek, żeby nawet nie spróbować pokonać albo ominąć przeszkód, jakie stawia przed nami życie.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

…Jeśli nie chcesz czegoś zrobić, znajdziesz wymówkę. Jeśli chcesz coś zrobić, znajdziesz sposób…

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

…ten, kto narzeka albo się usprawiedliwia, przegrywa.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam
…osioł, który przez długi czas stał uwiązany, nie ruszy z miejsca, kiedy sznur zniknie. Można tak się przyzwyczaić do życia na uwięzi, że wolność niczego nie zmieni.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

…dopóki możesz winić kogoś innego, nie musisz brać odpowiedzialności za to, co idzie nie tak.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

Znam rodziców, którzy zakazali dzieciom używać słów „nie umiem”. Ty też wykreśl je ze swojego słownika.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

Oszczędzaj siły. Nie szukaj winnych, nie oskarżaj, nie rób z siebie ofiary. Nikt nie może cię zmusić, żebyś poczuł, pomyślał albo zrobił coś, co ci nie służy.
 
Jeśli nie możesz zmienić jakiejś osoby, miejsca, sytuacji albo instytucji, zmień swoje myśli, emocje albo reakcje na ich temat."

Mój komentarz: Jak więc zmienić swoje myśli, emocje, reakcje? Najpierw w ogóle zdać sobie sprawę z ich istnienia i poszukać odpowiedzi na pytanie co się za nimi kryje. Pomocne okazać się tu mogą 4 pytania Katie Bayron:

1. Czy to jest prawda?
2. Czy możesz być absolutnie pewny, że to jest prawda?
3. Jak reagujesz jeśli wierzysz w tą myśl?
4. Kim byś był bez tej myśli?

Na dwa pierwsze odpowiadasz tylko TAK lub NIE.

"Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

…Jeśli masz wszystkiego dość, sprawdź, czy nie masz dość siebie…

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

Na kłodzie siedzą cztery żaby. Trzy postanawiają skoczyć. Ile żab zostało na kłodzie? Cztery. Te trzy żaby tylko podjęły decyzję. Nie podjęły działania. Zrób jeden mały krok, który posunie Cię naprzód.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

…brakuje mi pokory, żeby prosić o pomoc. Kiedy nie wiem, jak coś zrobić, uruchamia się we mnie wstyd z dzieciństwa i przekonanie, że jestem głupia. Ale pozwalam już sobie uczyć się od życia. Na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy nauczą cię wszystkiego, co powinieneś wiedzieć. Zapłać im za to, jeśli trzeba.

Lekcja 13 | Najczęściej jedyną osobą, która stoi ci na drodze, jesteś ty sam

Jaki jest najlepszy sposób na to, żeby zejść sobie z drogi?
Przejmij stuprocentową odpowiedzialność za swoje szczęście i sukces. Przestań wierzyć, że coś cię ogranicza. Możesz dalej szukać wymówek albo wreszcie zacząć działać. Wybór należy do ciebie.

Lekcja 14 | Bóg wciąż do nas mówi

…Co się mówi, kiedy ktoś jest dla nas niemiły?” – zapytała. Jeden z chłopców wyrecytował: „Nie jesteś moim przyjacielem, ale widzę w tobie Boga”.

Mój komentarz: "widzę w tobie Boga" to szanować i akceptować drugiego takiego jakim jest. Czyli wiedzieć, że działa, by zaspokoić swoje potrzeby, które wszyscy mamy takie same. Być może strategie wybrał taką, która jest tragiczna w skutkach, ale to jeszcze nie powód, by kogoś potępiać, a raczej okazja do empatycznego stanięcie w miejscy tego kogoś. Jeśli widzę w kimś Boga, to przecież nie oceniam, nie krytykują, nie potępiam, a co najwyżej zastanawiam się O CO CHODZI. Jeśli ta relacja wywołała we mnie jakieś uczucia to idę do siebie i zajmuję się tym uczuciem, zamiast wytykać, że TY taki, siaki i owaki. Więcej korzyści będę mieć z troski o siebie niż z krytyki drugiego. I tu znowu podpowiadam, może to nie jest łatwe, co tam, na pewno nie jest to łatwe. Wiem, że warto, sprawdziłam, pomogło. Oby tylko pamiętać, a jak zapomnę, to też się czegoś na pewno nauczę.

Lekcja 15 | Pozwólmy łagodności opanować świat

…Kiedy tułaliśmy się z miejsca na miejsce, Bóg zawsze nam błogosławił i nas strzegł, niezależnie od tego, gdzie byliśmy i co robiliśmy”.

Lekcja 15 | Pozwólmy łagodności opanować świat

…Ten, kto mówi, że czegoś nie da się zrobić, nie powinien przeszkadzać temu, kto to robi”.

Lekcja 15 | Pozwólmy łagodności opanować świat

Jeśli chcesz pomóc zmieniać świat, wejdź na stronę
www.medwish.org.

Lekcja 16 | Czasem odkrywasz swoją misję chwila po chwili

Życie zawsze daje nam to, czego potrzebujemy w danej chwili, a każda chwila jest dla nas szansą, żeby oddać mu coś w zamian.… 

Każdy moment jest guru”.